Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą artykuł. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 października 2012

Recenzja książki - “Program or be programmed. Ten Commands for a Digital Age”


W miesięczniku "Ekonomika i Organizacja Przedsiębiorstwa" nr 9(740)2011, Wydawnictwo Instytutu ORGMASZ, ukazała się recenzja książki D. Rushkoff'a pt. "Program or be programmed. Ten Commands for a Digital Age.", autorstwa mgr Katarzyny Kołomańskiej.



“Program or be programmed. Ten Commands for a Digital Age”
Autor: Douglas Rushkoff
WYDAWNICTWO OR BOOKS New York 2010



Książka D. Rushkoffa dotyczy koncepcji programowania umysłów za pośrednictwem kultury wizualnej i technologii multimedialnych na niespotykaną dotąd skalę. W dobie globalnej digitalizacji życia, przedsiębiorstwa za wszelką cenę szukają sposobu pozyskania jak najdokładniejszych informacji o klientach, naszych potrzebach i preferencjach. Motywem przewodnim książki jest paradygmat jakości życia i jego pomiar w świetle zjawiska „social currency”, określanego mianem ludzkiego towaru lub waluty społecznej. Novum koncepcji polega na umieszczeniu w centrum zainteresowania podejścia procesowego i systemowego do jakości życia, dostrzegając w sferze wizualnej dynamiczną przestrzeń jej rozwoju. 

W kontekście nauki o zarządzaniu, problematyka książki rzuca nowe światło na podstawowe elementy struktury otoczenia wizualnego, tworzące system kierujący ludzką percepcją i procesami decyzyjnymi. Jego rola jako strategicznego narzędzia w powszechnym kształtowaniu świadomości determinuje kierunki rozwoju ludzkości. 

Douglas Rushkoff jest cenionym socjologiem, pisarzem, teoretykiem mediów, publicystą, wykładowcą, scenarzystą oraz laureatem prestiżowej Nagrody im. Neila Postmana przyznanej za zdobycze intelektualne w sferze publicznej. Autor uznawany jest za jednego z najważniejszych specjalistów zajmujących się Nowymi Mediami, popkulturą i ich wzajemnym przenikaniem się w sferze społecznej, ekonomicznej i duchowej. 

Autor podkreśla fakt, że rozwój Internetu i upowszechnienie technik cyfrowych nie tylko umożliwiły projektowanie upodobań konsumenckich, lecz na przestrzeni ostatnich dwóch dekad głęboko zmodyfikowały procesy ogólnej percepcji i podejmowania decyzji. Synteza, analiza oraz ocena możliwości cyfrowych technologii informacyjnych w kontekście szans i zagrożeń społecznej oraz indywidualnej świadomości, skłania do głębokiej refleksji nad wolnością wyboru i rozwojem kontroli społecznej w perspektywie globalnej strategii projektowania jakości życia. Wieloletnia, bogata praktyka badawcza autora oraz wnioski będące podstawą założeń i wskazówek udokumentowano licznymi przykładami z socjologii mediów, handlu i kultury. Strukturę pracy oparto na logicznych etapach, składających się na elementy wielopoziomowych procesów programowania w światowym systemie zarządzania gospodarką i kulturą (Ten Commands for a Digital Age). Każdy z etapów rozwinięty został w książce oraz opisany w poszczególnych rozdziałach. 

Praca składa się z wprowadzenia eksponującego podstawowe założenia i strukturę koncepcji opartą na systemie abstrakcyjnych czynników zaburzających naturalny rozwój i funkcjonowanie m.in. świadomości oraz podświadomości. Uwzględniono teorie: czasu, miejsca i wyboru; złożoność procesów społecznych; skalę wartościowania rzeczywistości poprzez abstrakcyjność wirtualnej skali porównawczej; tożsamość w środowisku multimedialnym; teorię społeczną w aspekcie komunikacji P2P, od wzajemnej obserwacji do kultury śledzenia; wiarygodność; otwartość (od uczciwej eksploatacji dóbr intelektualnych do ich kradzieży); teorię celu. Programowanie umysłów wykorzystano jako strategiczne narzędzie kontroli poziomu jakości życia, nową metodę kształtowania otoczenia za pomocą cyfrowych technologii. Najważniejszym elementem koncepcji jest czynnik ludzki, czyli społeczeństwo podzielone na jednostki twórcze (świadome) oraz odtwórcze (nieświadome). Ważnymi elementami książki są interpretacje licznych badań, przeprowadzone przez autora m.in. w środowiskach akademickich, handlu i usług, kultury i rozrywki. Wiele interesujących analiz oparto o socjologiczne studium przypadku programowania w warunkach otoczenia wizualnego, jako najpotężniejszej dźwigni społeczeństwa informacyjnego. Na szczególną uwagę zasługują analizy etapów kodowania umysłu w kontekście płaszczyzn codziennej aktywności. Ostatnie rozdziały książki poświęcono specyfice zmian behawioralnych w środowisku multimedialnym. 

Aby zwalczać zagrożenia takie jak zubożenie świadomości, kreatywności oraz innowacyjności należy zdawać sobie sprawę z ich obecności. Książka stanowi istotny wkład w uporządkowanie znanej, stosowanej wiedzy o psychologii mediów w kontekście podejścia procesowego i systemowego do jakości życia. Przejrzysta struktura poszczególnych rozdziałów pracy zawiera liczne przykłady argumentujące wzajemne powiązania jakości życia i programowania umysłów, przemawiające za koncepcją zarządzania jakością wizualną otoczenia. Wzbogacające wiedzę fakty stają się przyczynkiem dla lepszego, głębszego oraz pełniejszego zrozumienia szans i zagrożeń towarzyszących koncepcji autora książki pt. „Program or be programmed”. Świadomy i odpowiedzialny kapitał ludzki w społeczeństwie informacyjnym jest inwestycją w przyszłą innowacyjność oraz wysoką jakość życia, jeśli zapewni się mu rozwój i odpowiedni zakres wiedzy. Tym samym, książka podkreśla zasadność i konieczność wdrażania filozofii jakości oraz systemu zarządzania jakością w sztukach wizualnych.




KEIT, SJSW 2012

środa, 28 grudnia 2011

SOCIAL CURRENCY - O kojarzeniu jakości życia z jakością otoczenia wizualnego



 http://c759930.r30.cf2.rackcdn.com/wp-content/uploads/2010/11/Socialopoly-Game-Board.jpg


Czyny mówią głośniej niż słowa?

O tym, że nie do końca chcemy lub potrafimy zdać sobie sprawę z tego, jak łatwo eksplorować, programować i uzależniać nasze potrzeby i oczekiwania w warunkach dynamicznie rozwijającej się cyfrokracji powstaje coraz więcej publikacji, niestety głównie anglojęzycznych. Od BBS i flashmobów, o rozwoju social media coraz częściej mówi się w kontekście pojęcia social bank, a Facebook nazywa największym bankiem świata (Stalnaker, 2011). W wirtualnej rzeczywistości walutą jesteśmy my - nasze potrzeby, gusta, preferencje (Rushkoff, 2010). Innymi słowy, stery nad jakością naszego życia przejmują portale społecznościowe, a wszystko to dzieje się w środowisku wizualnym. Część Internautów podkreśla, że koncepcje te dotyczą głównie wyścigu popularności. Czy można jednak zgodzić się z opinią, że biernych uczestników problem nie dotyczy?  


Fejs Bóg i wirtualna waluta jako język Internetu

Stan Stalnaker, właściciel społecznościowej platformy Hub Culture posiadającej wirtualną walutę Ven podkreśla, że w momencie gdy Facebook udostępni funkcję wymiany P2P z możliwością  „like”, mapa wartości „like-ów” i innej aktywności wyświetlanej na społecznym grafie zaczną funkcjonować jak pieniądze. Autor zwraca także uwagę na fakt, że w istocie wpływ wirtualnej waluty będzie dalej rósł wraz z zacieraniem się tradycyjnej definicji pieniądza, co wiąże się z początkującym charakterem jej rozwoju. Ponadto, Stalnaker utożsamia walutę z językiem, wnioskując dalej, że Internet potrzebuje własnego języka dla waluty, tak jak każdy naród posiada swój język i walutę. [1] Internauci podkreślają jednak, że wirtualna waluta nie jest wcale nowym zjawiskiem zakładając, że społeczeństwo jest światem przepływów (flows), w którym wymiana (exchange) dokonuje się za pomocą (social currency) i obejmuje rozmaite formy wymiany dóbr (reputation, credits, points, vouchers, grades, degrees, prizes, virtual money) [2], a takie funkcjonowały w Internecie od dawna np. na platformach gier. Armano porównuje z kolei drogę przeobrażenia współczesnego handlu na wzór gier (business gamefied) [3]. Idąc tropem prób definowania społecznej waluty można stwierdzić, że social currency funkcjonowało przed wynalezieniem pieniądza. Przy czym warto pamiętać, od czego wziął się „banking”.





Wizualność, czy obrazkowość społecznościówek nie tylko zapewnia wrażenie gry, prosty dostęp, szybki proces aklimatyzacji użytkowników na platformie i przyjemność użytkowania. Zapewnia także błyskawiczne, podprogowe rejestrowanie, utrwalanie i powielanie widzianych treści (current-see). Fenomen social media zupełnie zmodyfikował społeczną percepcję jakości życia, stał się meta systemem kształtującym nasze potrzeby i oczekiwania w pożądanym kierunku bardziej dynamicznie, niż tradycyjny marketing i reklama. Paradoksalnie, bardziej niż kiedykolwiek pozbawiając nas możliwości samodzielnej analizy i interpretacji, a przede wszystkim obrony przed niepożądaną ingerencją w jakość naszego życia. Jednocześnie, bardziej niż kiedykolwiek dając nam możliwość interpretacji poprzez wnikliwą obserwację.





Spojrzenie przez pryzmat jakości wizualnej

Konfrontacja poziomu wiedzy o jakości wizualnej w grupach o zróżnicowanym stopniu zaangażowania w kreację wizualną i problematykę jakości wizualnej skłania do kilku ważnych refleksji. Po pierwsze, niezależnie od zmiennych statystycznych, płci, wieku, wykształcenia i specjalizacji, stopnia wrażliwości, zaangażowania w kreację wizualną lub twórczego indywidualizmu, pojęcie jakości życia i jakości wizualnej otoczenia kształtują się w bardzo powierzchownym i ograniczonym zakresie percepcji. Biorąc pod uwagę istniejące możliwości ich zintegrowania, ponownego definiowania, połączenia, a także dostępność i dobrowolność wyboru opcji (gwarantującej definicję kompletną, uniwersalną, profesjonalną, wielozadaniową, ekonomiczną) trudno uzasadnić automatyczne skłanianie się populacji zazwyczaj ku priorytetom wygody, bezpieczeństwa, ekonomiki lub obojętności. Niestety, wolimy kojarzyć jakość wizualną tylko z gustem estetycznym, lub tylko z normami technologicznymi. W rzeczywistości jest to bardzo złożony, ustawiczny proces ciągłego doskonalenia na wszystkich poziomach zmysłów i ludzkiej aktywności, łączący zamiłowanie do filozofii jakości, samokształcenia, rozwoju, techniki, kultury, piękna i estetyki, psychologii i wielu innych pól działania. Po drugie, można zaobserwować, że kierunki rozwoju kultury powszechnej pozbawione filozofii jakości, pozbawione są w istocie wizji, nadrzędnego celu i strategii działania zapewniającej zrównoważony rozwój w duchu innowacji.
To programy pozbawione pasji i geniuszu. Po trzecie, obserwacja społecznej reakcji na taką diagnozę wskazuje pewne tendencje, np. do biernego odbioru, cząstkowych prób interpretacji, wycofywania się z odpowiedzialności za swoją opinię. W otwartej dyskusji o potrzebach i oczekiwaniach społecznych, stosunek do pojęcia jakości życia w kontekście rewolucji cyfrowej jest ambiwalentny. Z jednej strony przeraża nas wszystko, co nowe i nieznane oraz perspektywa uczciwej zmiany w kierunku rozwoju. Jakość wolimy postrzegać jako cechę produktu, a nie proces doskonalenia, który bezpośrednio odzwierciedlałby nasze realne, aktywne wysiłki we własnym rozwoju, a może obnażał ich brak? To starcie komfortu i wygody z deklaracją systematycznego doskonalenia musi się nam bardzo nie podobać, skoro wolimy tkwić w fikcyjnym przekonaniu, że rzeczy genialne biorą się w magiczny sposób z nikąd. Z drugiej strony, na co dzień chcemy wszystkiego, co najlepsze i najtańsze, oczekujemy i wymagamy wysokiej jakości w niskiej cenie, darmowej akceptacji, społecznego docenienia. Wychwalamy się na forach, fascynuje nas geniusz i kreatywność, choć go nie rozumiemy.
To wszystko punkty odniesienia, ale i sumy kontrolne jakości naszych marzeń, pragnień, ograniczeń, mentalności.


http://guestofaguest.com/wp-content/uploads/2011/03/social-media.jpg



Being fucking awesome

Julien Smith, jeden z pierwszych na świecie blogerów i autor bestsellerów opublikował surowe podsumowanie swojego doświadczenia z „social web”. [4] W istocie, chcemy być w czymś jedyni albo dobrzy, kończyć najlepsze szkoły, plasować się wysoko w rankingach, znać się na sztuce i biznesie, mieć najlepszego dentystę, być najdumniejszymi rodzicami, itd. Zwykle wystarcza, aby realną hierarchię wartościowania zastąpił wirtualny guzik „like”. Do czasu. Przez pryzmat jakości wizualnej, nasza codzienna aktywność w życiu i cyberprzestrzeni nabiera strategicznego znaczenia. Korzystamy z technologii, a nie technologia wykorzystuje nas. Interpretacja to klucz do wymiaru, w którym stając się bardziej świadomym uczestnikiem, przejmujemy z powrotem kontrolę nad procesami własnego rozwoju. Prowadzimy dialog, a nie jesteśmy prowadzeni monologiem. Przestając patrzeć wybiórczo, możemy podejść do rzeczywistości procesowo, polepszyć dowolną dziedzinę wiedzy i aktywności jeśli poświęcimy temu wystarczająco dużo czasu i uwagi.
   





Po co i komu potrzebna jakość wizualna

W perspektywie długofalowego rozwoju koncepcja jakości wizualnej może stanowić odpowiedź na wiele dylematów rozwoju, cyfrokracji, konsumpcjonizmu, stać się podstawą do opracowania skutecznych mechanizmów obrony świadomości przed cyfrową inwazją w nasze umysły. Otoczenie, które w znacznym stopniu negatywnie zaburza naturalne cykle (Rushkoff, 2010), w istocie ingeruje w jakość życia. Tracimy pewne naturalne umiejętności. Brakuje nam społecznej wyobraźni, aby skutecznie uzmysłowić sobie to pierwotne prawo do jakości otoczenia, jeśli wszystko, z czym jesteśmy realnie i wirtualnie powiązani funkcjonuje w zaburzonym cyklu, czasie i przestrzeni. Przestajemy zdawać sobie sprawę z fizyczności procesów, jakim niewątpliwie jest zdrowy obieg energii, zdrowa komunikacja i wymiana międzyludzka.



Nie popularne

Rok 2011 zaowocował pozytywnymi procesami i rozwiązaniami dla koncepcji jakości wizualnej w teorii naukowej i w praktyce badawczej, choć nadal stanowi zjawisko nowatorskie zarówno w sferach akademickich jak i artystycznych. Można zaobserwować jednak pojawianie się na rynku międzynarodowym coraz większej ilości projektów,  publikacji i blogów nawiązujących m.in. do filozofii jakości, idei cyfrowego społeczeństwa, myślenia projektowego, rozwoju sektora branż kreatywnych, a pośrednio również do elementów koncepcji jakości wizualnej. Badanie wielu z nich wzbogaciło bazę argumentacji naukowej i wnioskowań na temat koncepcji jakości wizualnej, przyczyniając się do lepszego zrozumienia jej wielopłaszczyznowego charakteru oraz mechanizmów utrudniających przyswajanie wiedzy o jakości. Posłużyło także lepszej optymalizacji oferty programu promocji jakości w sztukach wizualnych.  




Bibliografia
  1. http://mashable.com/2011/07/28/social-media-influence-accountability/
  2. http://www.webisteme.com/blog/?p=486
  3. http://blogs.hbr.org/cs/2011/04/serious_play_the_business_of_s.html
  4. http://inoveryourhead.net/best/









KEIT, SJSW


poniedziałek, 19 grudnia 2011

Przede wszystkim łatwe piękno






felieton Jacka Wykowskiego - dziennikarza, redaktora, specjalisty ds. sprzedaży i właściciela prężnie rozwijających się stron promujących fotografię



„...powiedz odbiorcy, że będzie mu przykro, że może boleć, że poczuje się zagubiony, że zostanie zmuszony do trudnych pytań. Co wybierze? Wiadomo co – obrazki gwarantujące przyjemność”




Z jakością wizualną w dziedzinie fotografii mamy problem. I to problem w wielu aspektach. Przede wszystkim brakuje definicji, określeń, ram, cóż to takiego „dobre zdjęcie”. Fakt – takich definicji może być mnóstwo, ale mimo tego nie należy rezygnować z ich skompilowania i upowszechniania. Obecnie funkcjonujące pojęcia opierają się z reguły na aspektach technicznych fotografii (ostrość, światło, kompozycja etc.) oraz na estetycznych (ładna lub brzydka praca oraz uzasadnienie). W dostępnych szerszemu gronu definicjach i w ocenach indywidualnych brakuje odniesień do wartości artystycznych.
Sam jako twórca i administrator stron z fotografią, w selekcji zdjęć opieram się głównie na mojej indywidualnej definicji „dobrego zdjęcia”. Oczywiście definicja ta ulega rozwojowi, ale cały czas ma charakter osobisty i myślę, że warto byłoby czasem odnieść się do określeń argumentujących wartość artystyczną zdjęcia. Bo te o charakterze technicznym tudzież estetycznym są raczej dostępne i tym samym łatwiej można się do nich odwołać.

Cóż to takiego dobre zdjęcie?

„Dla mnie podstawowym kryterium dobrego zdjęcia jest to, że wypływa ono z wewnętrznej konieczności: tak chcę i powinienem zrobić, a konsekwencją dobrej pracy jest radość, poczucie spełnienia” (dr Waldemar Frąckiewicz – FOTOocena z „Foto” nr 1987/3-4)

„Sztuka jest odtwarzaniem rzeczy, bądź konstruowaniem form, bądź wyrażaniem przeżyć – jeśli wytwór tego odtwarzania, konstruowania, wyrażania jest zdolny zachwycać, bądź wzruszać, bądź wstrząsać. (Tatarkiewicz, W., Dzieje Sześciu Pojęć, Warszawa, PWN, 1988, s.52).

„...będziemy poszukiwali zdjęć, które są rodzajem emocjonalnej relikwii, czyli czegoś, co adresuje ten przekaz do naszych emocji, ukrytych pragnień, tęsknot, do rzeczy które uważamy za piękne i godne tego aby je promować. Będziemy szukali fotografii które interesująco interpretują świat, które będą nas w stanie zaskoczyć”. (Tomasz Tomaszewski, panel dyskusyjny Wielkiego Konkursu Fotograficznego National Geographic z dn. 8 czerwca 2010 r. w Warszawie).

To definicje odwołujące się przede wszystkim (ale nie tylko) do walorów artystycznych zdjęcia. Takich właśnie brakuje. Jest rzecz jasna szereg innych, akcentujących wartości techniczne czy estetyczne, tudzież użytkowe, poznawcze  i inne – ale jest ich nieproporcjonalnie więcej od tych przytoczonych powyżej. A najwięcej jest tych stawiających na piedestał estetykę. Ciekawą teorię na ten temat przedstawia Anna Maria Potocka w książce „Estetyka kontra sztuka”. „...bardzo łatwo jest zawładnąć świadomością i zdobyć przychylność odbiorcy, kiedy się obiecuje, że będzie "dobrze, miło, ciepło i pięknie". A powiedz odbiorcy, że będzie mu przykro, że może boleć, że poczuje się zagubiony, że zostanie zmuszony do trudnych pytań. Co wybierze? Wiadomo co – obrazki gwarantujące przyjemność. Wybierze łatwe piękno, sztuczną wzniosłość i pozorny tragizm”.
Cytat ten doskonale podsumowuje zarówno typ funkcjonujących w powszechnej świadomości definicji „dobrego zdjęcia” czy sztuki, jak i typ ocen i komentarzy prezentowanych prac.

Jako fotograf, który od kilku lat korzysta z internetowych galerii fotograficznych (jako autor zdjęć, ale i  użytkownik oraz obserwator prac innych) jak też administruje własnymi tego typu stronami (np.: www.fb.com/artphotopoland) dostrzegam podobną tendencję właśnie w doborze zdjęć przez moderatorów/administratorów, w ocenianiu ich przez samych użytkowników, a także w uzasadnianiu tychże ocen. Tendencję, której główną treścią jest piękno, sztuczna wzniosłość i pozorny tragizm. Nawet na (z założenia) „branżowych” portalach fotograficznych typu plfoto.com czy maxmodels.pl próżno szukać na górze rankingu zdjęć, których jedyną wartością nie jest szeroko pojmowana estetyka i łatwość odbioru. Większość fotografii w kategorii „TOP” portalu plfoto.com za rok 2010 w dwóch podstawowych kryteriach: suma ocen i średnia ocen to zdjęcia przyrodnicze lub dokumentacyjne – niosą one rzecz jasna wartości estetyczne czy poznawcze – ale na tym ich wartość się z reguły kończy. Pobudzają te obszary naszej wrażliwości, które pobudzić można łatwo i jednoznacznie, nie zostawiając miejsca na niedomówienia, metafory i nie zmuszając do myślenia. Na portalu maxmodels.pl „najlepsze zdjęcia” to te, które mają najwięcej komentarzy. Innych kryteriów brak. Nie sądzę, by kryterium popularności mierzonej liczbą zdań pod zdjęciem (bardzo często są to towarzyskie dyskusje niedotyczące zdjęcia) mogło być jedynie obowiązującym w obiektywnej ocenie jakości zamieszczonej pracy. Czy służy to pełnemu i właściwemu promowaniu jakości wizualnej fotografii? Niekoniecznie.
Podobnie rzecz ma się z interpretacją słowną. Jeśli chodzi o plfoto.com, spotkałem się czasem z komentarzami oceniającymi zdjęcie według kryteriów technicznych (światło, kadr, kompozycja itd.). Większość jednak ocen skupia się tylko na estetyce zdjęcia, a ich uzasadnienie sprowadza się do indywidualnej oceny „ładne, średnie lub brzydkie”. Prawie nikt nie widzi potrzeby, a  przede wszystkim nie potrafi uzasadnić, dlaczego dane zdjęcie mu się podoba lub nie – nawet w kategoriach piękna. Nie ma odwołań do historii sztuki, głównie malarstwa i fotografii, do prądów, trendów, inspiracji. Całkowicie brakuje interpretacji wartości artystycznej zdjęcia – szczerze mówiąc nigdy się z taką interpretacją nie spotkałem. Jeszcze gorzej jest na portalu maxmodels.pl: oceniający nie potrafią i nie widzą potrzeby uzasadniania jakości zdjęcia nawet wg profesjonalnych kryteriów technicznych. Dominują płytkie oceny oparte na indywidualnym guście typu „bardzo ładne zdjęcie”. Niestety podobne wnioski dotyczące komentarzy i dyskusji muszę wyciągnąć na przykładzie własnej strony www.fb.com/artphotopoland 
Wśród zamieszczanych analiz prac dominują krótkie opisy zdjęć typu „dobre lub kiepskie”, mimo iż wśród społeczności do której owe zdjęcia docierają jest wielu uzdolnionych fotografów-artystów. Jedynym i wątpliwym pozytywem jest fakt, że uczestnicy, którzy sami zajmują się fotografią artystyczną (lub innego rodzaju, ale na wysokim poziomie) nie komentują wcale. Pewnym pocieszeniem może być jeszcze to, że strona jest dość młoda i nie skupiła jeszcze na tyle obszernego środowiska krytyków, którzy chcieliby i potrafili profesjonalnie oceniać zamieszczane zdjęcia. Jako autor i pomysłodawca strony dążę do tego, by to się zmieniło.  
Inną wartą uwagi obserwacją jest fakt przebijania się do powszechnej świadomości zdjęć o określonej kategorii. Tak jak wspomniałem wcześniej, dominuje fotografia przyrodnicza, ale także akty. Sama nagość jest potężnym magnesem skłaniającym do obejrzenia zdjęcia. Co ciekawe, najlepiej, gdy odwołuje się bezpośrednio do erotyzmu i skupia się na wzbudzeniu zainteresowania poprzez skojarzenia z seksem lub pięknem. Aktów, na których nagość jest narzędziem wskazującym na głębszy przekaz, jest mało i nie przebijają się do szerszej publiczności. A nawet jeśli się przebiją, o ich wartościach artystycznych się nie mówi lub się ich nie zauważa.

Osobiście nie spotkałem się w polskiej przestrzeni wirtualnej z portalem, który promowałby jakość fotografii w odpowiedni sposób. Po części to wina samych pomysłodawców i moderatorów, ale także i uczestników oraz odwiedzających takie portale. Myślę, że jest jednak miejsce i potrzeba, by taki portal i społeczność powstały.


Jacek Wykowski dla SJSW


środa, 7 września 2011

DESIGN THINKING – Myślenie projektowe, myślenie rozwiązaniami



Od projektowania produktów do projektowania oczekiwań wobec jakości wizualnej



Design to dziedzina ściśle związana ze sztukami wizualnymi, rozwojem przemysłu, nauki, inżynierii i technologii. Służy uzyskaniu określonych cech przedmiotów, procesów, usług i powiązań między nimi. 
Design oznacza więc projektowanie, które obejmuje swoim zasięgiem pięć kategorii:

• produkty (rozumiane jako efekt działalności firmy),
• komunikację (logo, opakowania, reklama, instrukcje, inne),
• informacje i interfejs (oznakowanie przestrzeni publicznej, system komunikacji z urządzeniami, nawigacja, wyszukiwanie, inne),
• otoczenie (miejsce pracy, architektura przestrzeni publicznej i mieszkalna, inne),
• usługi (restauracje, procesy bankowe, ubezpieczenia, służba zdrowia, inne).


Zgodnie z najnowszymi trendami w zakresie zarządzania przedsiębiorstwami firmy „dobrze zaprojektowane” realizują strategię firmy, opartą na designie, za pośrednictwem spójności pięciu elementów, takich jak: produkt, komunikacja, informacja, otoczenie i usługi na wszystkich poziomach jej funkcjonowania oraz we wszystkich obszarach swojej aktywności.

Design nie ogranicza się jedynie do strony wizualnej projektowania. Integruje wiele dziedzin, tj.: technikę, technologię, ergonomię, marketing, psychologię, socjologię, ekonomię i zarządzanie w celu stworzenia innowacyjnej wartości z punktu widzenia odbiorcy.

W kontekście promocji jakości wizualnej, design thinking stanowi szczególną platformę eksploracji, komunikacji i wymiany w procesie transformacji społecznej świadomości i wiedzy powszechnej o jakości życia, w tym jakości otoczenia wizualnego.
Jako podejście, myślenie projektowe odnosi się do umiejętności, które wszyscy posiadamy, lecz nie maksymalizujemy możliwości ich wykorzystania w procesach konwencjonalnej praktyki rozwiązywania problemów. Design thinking jako myślenie tzw. rozwiązaniami, nie tylko skupia się na kreacji produktów i usług skoncentrowanych na ludzkich potrzebach, lecz proces ten w centrum stawia człowieka. „To metodologia, która łączy ludzkie pragnienia z tym, co jest technologicznie wykonalne, tworząc strategię, która realizuje wartości istotne dla klienta, oraz kreuje nowe szanse rynkowe. Myślenie projektowe pomaga rozwijać produkty i usługi, usprawniać procesy, tworzyć strategie i dbać o odpowiednią ich komunikację”.[1]

Design thinking polega na wrażliwości w projektowaniu, na naszej zdolności do myślenia intuicyjnego, rozpoznawania wzorów, konstruowania pomysłów, które jednocześnie mają emocjonalne znaczenie i zachowują swoją właściwą funkcjonalność. Myślenie rozwiązaniami skłania do wyrażania siebie za pomocą innych mediów niż symbol i słowo. Kieruje również uwagę na kompleksowe i otwarte podejście do innowacji, wyrażając emocje poprzez techniczną formę ewoluującą ku wszechstronnej doskonałości.

Profesjonalista nie podejmuje decyzji na podstawie uczuć, przeczuć, intuicji lub natchnienia. Jednak poleganie wyłącznie na czynniku racjonalnym i analitycznym może okazać się równie ryzykowne nawet w chłodnej kalkulacji biznesowej. 

Myślenie projektowe jako zintegrowane podejście do rdzennego procesu projektowania dostarcza trzecie rozwiązanie, jako system pokrywających się przestrzeni (procesów), zamiast kolejności podejmowania uporządkowanych kroków. Istnieją trzy takie przestrzenie korelacji w umyśle: inspiracja, tworzenie idei i implementacja. Inspiracje jako okazje motywujące do poszukiwania rozwiązań; tworzenie idei jako proces generowania, wytwarzania, rozwijania i testowania pomysłów; implementacja jako trajektoria prowadząca z projektowej sceny do życia ludzi. 

Design thinking a jakość wizualna

Design thinking skierowany jest do projektantów poszukujących znaczącej i ujmującej pracy, dzięki której mogą wnieść swój wkład do społeczeństwa, oraz do wszystkich absolwentów innych dziedzin, chcących pogłębić wiedzę o tym, jak wykorzystać niezwykłą moc projektowania, aby dokonywać pozytywnych zmian i transformacji społecznej wokół. Wartości filozofii design thinking pozostają w ścisłej relacji z wizją i koncepcją jakości wizualnej opartej na harmonizacji z naturą. Projektowanie jako podstawowa forma wyrazu w kreacji wizualnej otoczenia jest szlachetną i utylitarną platformą rozwoju społecznej kampanii na rzecz poprawy jakości wizualnej otoczenia.

Podobnie do koncepcji jakości wizualnej, społeczna innowacja stanowi nową ideę, która wyraża się poprzez spełnienie celów społecznych. Innymi słowy, społeczna innowacja może być postrzegana jako proces zmiany wyłaniający się z twórczej kombinacji istniejących zasobów (kapitał społeczny, dziedzictwo kulturalne, tradycja rzemiosła i rękodzieła, dostępność nowoczesnych technologii) i mający na celu osiąganie społecznie rozpoznanych celów w nowy sposób. Chodzi o pewnego rodzaju innowację kierowaną popytem społecznym, a nie rynkowym lub technologicznym postępem, innowację wygenerowaną bardziej przez ludzi, niż przez specjalistów od neuromarketingu. Teren innowacji się rozszerza – przemysł to już nie tylko produkcja przedmiotów, lecz także złożona kombinacja produktów, usług, przestrzeni, procesów i informacji. Produkty nie są już tylko fizycznymi obiektami, a klienci nie tylko konsumują, lecz także współtworzą.[2] Potencjał innowacji we współczesnym społeczeństwie wzrasta, jak również rośnie jego rola jako sterownika zrównoważonej zmiany. Aby ułatwić przebieg tego procesu, społeczeństwo projektujące i szkoły projektowe mogą zagrać rolę osi inspirującej podejście innowacyjne.

Design thinking jest podejściem kreującym innowacyjność jako sposób na zdecydowane wyróżnianie się i tworzenie przewag konkurencyjnych w celu kreowania nowych idei, a nie tylko usprawnianie tych istniejących. Innowacyjność można osiągnąć, jedynie koncentrując się na problemach człowieka i szukaniu sposobów na ich rozwiązanie w sposób kreatywny, interaktywny i praktyczny, znajdując najlepsze idee i ostateczne rozwiązania.[3]

Zastosowanie design thinking w kreacji wizualnej może przyczynić się do wzrostu jakości wizualnej ogólnie i podkreślenia jej utylitarnej funkcji w społeczeństwie.

Zgodnie z wizją i misją harmonizacji z naturą, stosowanie myślenia projektowego i wiedzy o projektowaniu w celu pobudzenia procesu społecznej innowacji na rzecz jakości wizualnej na dużą skalę obejmuje m.in.:

§ Rozwijanie jej potencjału poprzez tworzenie bardziej życiodajnego środowiska życia i pracy

§ Poprawa jej widoczności poprzez komunikowanie istnienia wiedzy Praźródeł, wyjaśnianie znaczenia harmonizacji z naturą i jej wpływu na obrazowanie (jako projektowanie rzeczywistości) do szerszego audytorium,

§ Ułatwienie jej transferu poprzez rozwijanie rozwiązań umożliwiających istniejącym inicjatywom większą spójność, efektywność, dostępność i powtarzalność w różnych kontekstach,

§ Zwiększenie jej współdziałania (mocy synergicznej) poprzez rozwijanie struktur i płaszczyzn łączących rozmaite lokalne inicjatywy w większe projekty regionalne, krajowe, globalne.

§ Stymulowanie nowych inicjatyw poprzez proponowanie nowych wizji i rozwiązań jako nasion otwartych wspólnych działań i interakcji z lokalnymi społecznościami i innymi uczestnikami.

Design Thinking jest sposobem rozwiązywania problemów pozwalającym zbilansować potrzebę stabilności, efektywności i przewidywalności z wymaganiami spontaniczności i eksperymentowania. Cykl tworzenia rozwiązań według Desing Thinking obejmuje generowanie idei, przewidywanie konsekwencji, testowanie idei – eksperymentowanie i generalizację. Strategie biznesowe w Design Thinking tworzą wartość zarówno ekonomiczną jak i dla ludzi.


                                                                                                                                            
Źródło: Opracowanie własne na podstawie:



Wyjaśniając myślenie rozwiązaniami:
§      Bardziej przejrzysta definicja wewnątrz społeczności projektującej (designerów, badaczy dyscypliny projektowania, szkół projektowych i w mediach),
§      Namacalny dowód potencjału myślenia rozwiązaniami dla społecznych innowatorów.


Design Management

Idea design thinkingu – myślenia kryteriami projektowania również w biznesie – jest determinująca nie tylko przy tworzeniu produktu, lecz także obieraniu strategii dla przedsiębiorstwa. Dlatego zarządzanie designem najważniejszą funkcję spełnia w procesie innowacji, bez względu na to, czy dotyczy ona działań przedsiębiorstwa produkcyjnego, studia projektowego, firmy usługowej, instytucji naukowej czy organów administracji.[4]


Rozproszony model Hobcrafta

Ewolucja modeli innowacji 

Model rozproszony wymaga przepływów wiedzy. Innowacja w tym modelu to głównie robienie nowych rzeczy oraz ulepszanie istniejących tak by stworzyć większą wartość. By to osiągnąć należy stworzyć sprawny system przepływu wiedzy. Pozwolić ludziom widzieć i angażować się. Szczęście sprzyja połączonym wysiłkom nie odważnym jednostkom. Współpraca zespołowa jest istotnym aspektem metodologii design thinking. Myślenie projektowe zakreśla obszar współpracy odmiennych dyscyplin, które razem tworzą innowacyjną wartość. Idea ta spaja sztukę, rzemiosło, naukę, klienta i rynek oraz biznes, czyniąc organizacje mistrzami elastyczności, których stać na autokrytykę i którzy są zawsze gotowi do adaptacji w nowych warunkach.


Otwarte innowacje

Współczesne przełomowe technologie są tak bardzo złożone, że poszczególne firmy samodzielnie nie byłyby w stanie ich opracować. Ich złożoność powoduje, że nie możliwe jest zrozumienie ich wszystkich detali przez pojedynczego eksperta, a także wiedza na ten temat nie może byd wyczerpująco i szczegółowo przekazana innym osobom. Menadżerowie wielu odnoszących sukcesy firm często wstydzą się przyznać, że nie są w stanie zrozumieć przyczyn sukcesu ich firm. Zazwyczaj są to jednak firmy działające w dużym stopniu w oparciu o różnorakie sieci powiązań. W przypadku złożonych technologii sieć obejmuje zazwyczaj kilkanaście firm i różne agencje rządowe, a także organizacje z sektora non-profit jak uniwersytety. Ponadto sieć taka, integrująca różne umiejętności, nie może być statyczna. Innowacyjne sieci nieustannie się zmieniają. Podobnie poszczególne ich elementy ciągle podlegają wspólnemu procesowi uczenia się.[5] Podstawowym założeniem modelu jest to, iż wartość dodana dla klienta jest współtworzona przez niego wraz z firmą. Klient staje się zarazem współproducentem końcowego produktu. Co ważne, współtworzenie wartości nie sprowadza się tylko do kastomizacji produktu na końcowym etapie procesu jego dostarczania klientowi (np. wybór koloru i dobór wyposażenia dodatkowego w samochodzie), ale rozpoczyna się już na etapie projektowania produktów. Cały zaś proces tworzenia wartości skoncentrowany jest wokół klientów i ich indywidualnych doświadczeń.

Schemat ścieżki innowacji od nowego pomysłu do wprowadzenia na rynek

Źródło: na podstawie R. Rothwell, W. Zegvelt, „Innovation and the small and medium sized firm”, Francis Pinter, Londyn, 1982


Ideę projektów typu open source z naciskiem na swobodę wymiany idei i rozwój koncepcji najlepiej obrazują przykłady komercyjnych projektów open source:


Linux
Sporne kwestie dotyczą na przykład kolejnych rozwiązań zaistniałych problemów (w systemie Linuxa rozwiązywane są w oparciu o argument jakości, efektywności i niezawodności danego rozwiązania). W sytuacjach zaś, gdy oba wypracowane rozwiązania są równie efektywne, ostateczna decyzja dotycząca implementacji podejmowane jest przez lidera. Ponadto społeczność ta - jak podkreślają jej członkowie - nie doświadczyła dotychczas znaczących konfliktów. W rezultacie mamy do czynienia z kształtowaniem się wyjątkowo kooperatywnej, merytokratycznej kultury otwartej społeczności, w której uczestniczyć mogą dowolne osoby oraz firmy, zaś ci, którzy mają w niej najwięcej (merytorycznie) do zaoferowania mogą liczyć na uznanie ze strony innych uczestników oraz znaczące role na forum społeczności. 


OpenCola
OpenCola to pierwszy na świecie napój gazowany typu open source, o smaku przypominającym Coca-Colę lub Pepsi. Zgodnie z duchem open source producent zgodził się na udostępnienie każdemu zainteresowanemu receptury na ten napój. Każdy może go wyprodukować, dowolnie modyfikując recepturę, pod warunkiem, że sam przepis pozostanie jawny. Napój miał w zamierzeniu stanowić część akcji promującej ideę oprogramowania open source, jednak od pewnego momentu zaczął żyć swoim własnym życiem, a firma stała się znana jako producent napoju, a nie oprogramowania. Początkowo na puszkach pojawiał się napis Sprawdź źródło na opencola.com. Od czasu, gdy firma zmieniła strategię promocji swoich produktów, recepturę napoju można uzyskać jedynie za pośrednictwem poczty elektronicznej. Próżno też szukać jakiejś wzmianki o napoju na witrynie producenta.
Podobnie jak wolne oprogramowanie, pomysł na wszelkie produkty tego rodzaju zyskał zwolenników wśród osób, które kładą nacisk na swobodę wymiany idei, a negatywnie oceniają ideę własności intelektualnej i prywatnego dostępu do wiedzy. Zyskał też uznanie wśród przeciwników polityki wielkich korporacji. Wywołał również dyskusję na temat tego, w jakich obszarach ludzkiej działalności da się z powodzeniem zastosować ideę open source. Jak dotąd OpenCola nie stała się zagrożeniem dla żadnego z gigantów, takich jak Coca-Cola czy Pepsi; sprzedano około 150 tys. puszek napoju. Warto znaleźć dla open source rozwiązania zbliżające człowieka do przyrody i ponadczasowych wartości, koniecznych dla prawidłowego rozwoju.


Jak w przypadku jakości w sztukach wizualnych prezentuje się kwestia idei własności intelektualnej i prywatnego dostępu do wiedzy? 

Otóż prawo do ochrony wizerunku artystycznego i własności majątkowej chronione są przepisami kodeksu cywilnego i kodeksu karnego. Charakter dóbr wizualnych określony przepisami wyklucza udostępnienie każdemu zainteresowanemu prawa do ich kopiowania bez zgody autora. Promocja jakości wizualnej jest ipso facto programem typu open source, w którym strategia promocji oparta jest na zachęcie do implementacji, wymiany idei, doskonalenia koncepcji w praktyce, tworzenia nowych rozwiązań oraz rozwoju w duchu społecznej innowacji pro natura.


Ekosystem jakości wizualnej

Ekosystemy innowacji to formy współpracy, w ramach których firmy łączą swoje indywidualne oferty w spójne, gotowe do użytku przez konsumenta rozwiązania. Analogiczne rozwiązania można zastosować we współpracy na rzecz promocji jakości wizualnej. Dobrze funkcjonujące środowiska pozwalają organizacjom wykreować wartość, której nie byłaby w stanie wygenerować żadna pojedyncza firma. Zalety tych systemów mają realny wymiar. Jednak dla wielu firm próba stworzenia ekosystemu innowacji okazała się kosztowną porażką. Stało się tak dlatego, że oprócz nowych możliwości niosą one ze sobą nowe czynniki ryzyka, które mogą w brutalny sposób zniweczyć najlepsze inicjatywy. Firmy, które nauczą się oceniać ryzyko ekosystemu w sposób całościowy i systematyczny, będą w stanie określać realne oczekiwania, tworzyć bardziej szczegółowe listy środowiskowych zagrożeń i wypracowywać skuteczniejsze strategie urynkowienia innowacji. Przedsiębiorstwa, które będą pionierami działań harmonizujących z naturą są bardzo istotnym elementem zmiany powszechnej świadomości na temat poziomu jakości życia. W sumie powyższe działania zaowocują zyskiem nie tylko w wymiarze materialnym, ale mają szansę przenieść człowieka ponad ograniczeniami, jakie sam sobie stwarza.

W przypadku organizacji non profit, próba stworzenia ekosystemu jakości wizualnej niesie za sobą czynnik ryzyka w postaci niewystarczającej kumulacji kapitału ludzkiego zdolnego do wygenerowania i rozwijania trwałej kultury jakości wizualnej. Ryzyko bierności w podejmowaniu problematyki zmiany jakości w otoczeniu wizualnym człowieka polega na obecnym braku społecznej motywacji ku ciągłemu doskonaleniu.



Jaka przyszłość dla innowacji?

Podejście open source w procesie innowacji może przybrać różny kształt, a przede wszystkim mieć różny zakres - od czerpania inspiracji od klientów i realizowania dalszych etapów procesu wewnętrznymi siłami, aż po zorganizowanie całego biznesu w formie otwartego przedsięwzięcia. Jako że sam nurt open source, a zwłaszcza jego inklinacje dla nauki o zarządzaniu dopiero są kształtowane, trudno wobec tego wyróżnić jednoznacznie poszczególne kierunki jego rozwoju. Wydaje się, iż najłatwiejsze do wdrożenia dla organizacji jest jedynie włączenie klientów w procesy projektowania czy dostarczania produktów. Niemniej, jak pokazują poszczególne przykłady, niektóre z przedsięwzięć ewoluują coraz bardziej w kierunku „otwartego” modelu biznesowego (od user-driven innovation do open source business model). Przed nauką o zarządzaniu (a tym bardziej ekonomią) stoi zatem wyzwanie opisania i zanalizowania tych wyłaniających się zjawisk.

Z punktu widzenia zarządzania jakością wizualną, podejście open source w procesie innowacji wizualnej to szansa ukształtowania kultury uwzględniającej priorytet jakości obrazowania. Zintegrowane, holistyczne oraz interdyscyplinarne podejście do rozwoju stwarza atmosferę wsparcia i otwartości projektu na ewolucję, wymianę informacji  i przyczynić się może bezpośrednio do wzrostu popularności koncepcji harmonizacji z naturą.





Literatura design thinking


Hobcraft P. , Moving Towards a Distributed Innovation Model, 2011
Pander W., Współczesne koncepcje wspierania innowacji i innowacyjności –istota i źródła nowoczesnych innowacji w: W. Pander, M. Stawicki (red.) Przegląd kierunków i opracowanie metod oceny wspierania innowacyjności ze środków UE, Warszawa 2010
Serrat O., Design Thinking, Knowledge Solutions, March 2010
Wojnicka E. System innowacyjny Polski z perspektywy przedsiębiorstw, IBnGR, Gdańsk, 2004