poniedziałek, 6 grudnia 2010

"POLSKIE OBOZY" jako przykład manipulacji wizerunkiem

Jeśli jeszcze nie słyszałeś o aferze "polskich obozów koncentracyjnych"...



Stowarzyszenie Jakości w Sztukach Wizualnych przyłącza się do petycji w sprawie zakazu używania w prasie międzynarodowej [głównie amerykańskiej] określenia "polski obóz koncentracyjny". 
W hołdzie poległym, w trosce o honor ofiar i o prawdę historyczną.  


Poniżej fragment apelu Alexa Storożyńskiego, prezesa Fundacji Kościuszkowskiej i znanego amerykańskiego dziennikarza polskiego pochodzenia, który jest pomysłodawcą petycji:

Celem inicjatywy jest doprowadzenie do tego, by największe amerykańskie redakcje - takie jak "New York Times", "Wall Street Journal", "Washington Post" czy Associated Press - wprowadziły do tzw. Stylebooków (dziennikarskich podręczników, które określają, jak należy i jak nie należy pisać) zapis o tym, że nie wolno używać terminu "polski obóz koncentracyjny". Zamiast tego powinno się używać oficjalnie zaakceptowanej przez UNESCO nazwy obozu Auschwitz-Birkenau, a więc "niemiecki, nazistowski obóz koncentracyjny i zagłady". 

Czy Polakom uda się zebrać milion podpisów przeciw "polskim obozom"?
Jeżeli sześć milionów obywateli Polski mogło oddać swoje życie podczas drugiej wojny światowej, to myślę, że milion Polaków może teraz złożyć swoje podpisy, aby ich w ten sposób uhonorować. Link do strony z petycją:



kliknij aby podpisać petycję






Milion podpisów za  zwrot istniejący już oficjalnie w aktach UNESCO 


Choć wydawałoby się, że prawda o obozach koncentracyjnych jest powszechnie znana, a dla nas Polaków oczywista, okazuje się, iż medialna deformacja faktów nie dotyczy jedynie czołówki prasowej. 
Krzywdzące kreacje wizerunku Polski wciąż wyrządzają wiele poważnych nadużyć i szkód. 
Jak wiele innych bluźnierstw krąży w medialnym eterze? 

Poglądu na złożoność problematyki dostarcza m.in. obszerny artykuł na łamach Wikipedii.
Poniższe jego fragmenty podano, aby skłonić do zgłębienia całości problematyki.


"Polskie obozy koncentracyjne" (ang. Polish concentration camps) i określenia pochodne jak "polskie obozy zagłady" (ang. "Polish death camps") lub "Polski Holocaust" (ang. Polish Holocaust) to błędne określenia stosowane w niektórych mediach w odniesieniu do niemieckichhitlerowskich obozów koncentracyjnych znajdujących się w granicach Polski z 1939 roku, tj. w czasie, gdy Polska nie miała wpływu na politykę okupanta. 
Spośród pięciu obozów zagłady dwa znajdowały się na terenach włączonych do Rzeszy, trzy pozostałe w Generalnym Gubernatorstwie w jego granicach z 1942 roku. Pierwszy raz sformułowania użyła Zofia Nałkowska w swojej pracy "Medaliony"
W zamyśle dziennikarzy używających pojęcia "polskich obozów koncentracyjnych" ma to być skrót myślowy dotyczący "obozów koncentracyjnych leżących na terenie Polski". Jest to jednak sformułowanie fałszywe i dezinformujące, postrzegane jako przejaw antypolonizmu. Dla osób znających historię Europy i II wojny światowej jego geograficzna konotacja jest oczywista, jednak stosowanie tego określenia w publikacjach w Europie ZachodniejIzraelu oraz Stanach Zjednoczonych doprowadziło do powstania u części osób przekonania, że Polacy byli współtwórcami obozów koncentracyjnych oraz współsprawcami zagłady Żydów i innych zbrodni popełnionych w tych obozach.
Obok nieświadomego użycia określenia "polski obóz koncentracyjny" bez dodatkowego komentarza, że określenie to stosuje się do niemieckich obozów zlokalizowanych na terenie okupowanej Polski, w mediach zachodnich spotykane są inne dezinformacje sugerujące odpowiedzialność Polski za zbrodnie nazistowskie. Obraz tych przekonań możemy znaleźć w amerykańskim serialu z 1975 roku o losach niemieckich Żydów pt. "Holocaust" wykonawcami egzekucji w getcie warszawskim są w nim aktorzy ubrani w przedwojenne mundury polskiego wojska. W filmie tym żołnierze ubrani w polskie mundury ukazani zostali także u boku Niemców podczas odbierania transportów Żydów zmierzających do warszawskiego getta, a także jako część oddziałów niemieckich szturmujących pozycje powstańców broniących Getta. W tego rodzaju nadużyciach używane jest nawet sformułowanie "Nazistowska Polska" (Nazi Poland) oznaczające w domyśle istnienie w Polsce kolaborującego rządu pronazistowskiego na wzór rządów we Francji, Węgrzech czy Rumunii. Terminu "Nazi Poland" użyły kilkukrotnie m.in. San Francisco Chronicle, hiszpańskie "Publico", "Los Angeles Times" czy w tytule książki Fay Walker- Hidden: A Sister and Brother in Nazi Poland.

Według profesora Yisraela Gutmana z Instytutu Pamięci Yad Vashem w Izraelu jedną z form negowania Holocaustu jest używanie określenia „polskie obozy koncentracyjne”. Jest to świadoma czy nieświadoma forma zamiany ofiary w kata i próba rozmycia kwestii odpowiedzialności za popełnione zbrodnie. - Franciszek Piper








Z punktu widzenia Jakości
Przykład brutalnie negatywnej kreacji wizerunku


Na przykładzie "polskich obozów" należy zweryfikować ścieżkę kariery błędnej informacji w szeroko rozumianym otoczeniu i jej wpływ na przeobrażenie wizerunku narodu o 360 stopni. Niezależnie od charakteru informacji (np. idea, wrażenie, definicja, parametr) już na wstępie łatwość wprowadzania błędnej, subiektywnej lub kontrowersyjnej opinii w globalny obieg za pomocą środków komunikacji wizualnej przygotowuje żyzny grunt pod rychłe zachwaszczenie poglądu na dany temat. Postęp dezinformacji w cywilizacji opanowanej rządzą informacji prowadzi do sytuacji, w której stopniowo zawęża się grono osób właściwie poinformowanych,  wybitnie wykształconych, solidnie wyspecjalizowanych i skutecznie interpretujących wszelkie oblicza informacji. 
Proces wymiany i transformacji treści w otoczeniu wizualnym odbywa się tak powszechnie, że niemal automatycznie. Ipso facto, naturalnym nawozem dalszego rozkładu prawdy jest ta sama informacja wzrokowa: nieczytelna, dwuznaczna, błędna, sprzeczna lub negatywnie stymulująca psychikę - bowiem takie reakcje regularnie powtarzane i krążące w zasięgu wzroku, prędzej czy później poddadzą w wątpliwość najprawdziwszą tezę.  
Wszystkie czynniki jednocześnie podawane w wysokim stężeniu widoczności znieczulają nas stopniowo na problemy społeczne. Jednak wystarczy, iż do prawdziwej bądź fałszywej informacji załączymy znów komunikację wizualną, a do czegoś odwrotnego niż dotychczas przekona nas nowy autorytet, instytucja lub celebryta. W ten sposób, przez długi czas można promować i utrzymywać określoną informację w obiegu opiniotwórczym, lub zaczarować nawet całą publiczną opinię niezależnie od źródła prawdy.

Jeżeli w XXI wieku można jeszcze komuś wmówić "polskie obozy koncentracyjne", ciężko sobie wyobrazić, jak niewyobrażalnie trudne wyzwanie stoi przed kampanią odnowy świadomości społecznej. 

To przestroga dla opinii publicznej, powinna nakłaniać ku powszechnej czujności w stosunku do kultury podawania informacji, stymulować potrzebę zgłębiania wiedzy i jej ciągłej weryfikacji.  
Na jakość życia wpływa w znacznym stopniu świadomość wypracowana w trakcie ogólnego rozwoju, inteligentna odporność na tendencje medialne, znajomość historii, tradycji i kultury własnej i obcej.
Dostęp do informacji o wysokiej jakości, której podstawą jest właśnie kultura obiegu informacji to błędne koło w warunkach traktowania medialnego obiegu wiadomości jako źródła prawdy. Niski poziom świadomości i ogólnej umiejętności interpretacji umożliwia jedynie bezmyślną absorpcję informacji, a jej powielanie może doprowadzić do poważnych konsekwencji. 

Jak Program Promocji Jakości w Sztukach Wizualnych poradzi sobie z wyzwaniem

Uświadamianie negatywnych mechanizmów komunikacji wizualnej, poprzez które absurdalna, kontrowersyjna informacja funkcjonuje jako prawdziwa, głównie dzięki potędze mediów, uczula nas na fakt, iż  łatwy dostęp do prawdziwej informacji jest globalnym złudzeniem, utopią tzw. społeczeństwa informacyjnego.  
Przykład "polskich obozów" uwypukla problem i pokazuje, że warto poznać techniki manipulacji informacją i wizerunkiem, aby świadomie selekcjonować otrzymywaną informację lub stosować  samodzielnie zdobycze komunikacji  do kampanii pozytywnych wzorców i wartości.

Niezależnie od intencji autorów wypaczających prawdę, obieg fałszywej informacji w każdej dziedzinie jest faktem. 
W aspekcie jakości, naszym zadaniem jest jest inspiracja do głębokiej refleksji nad własną świadomością i planem osobistej kampanii jakości, realizacji której służą szkolenia zawodowe, ćwiczenia na rozwój wyobraźni, terapie artystyczne z wykorzystaniem nowoczesnych osiągnięć technik multimedialnych, grafiki komputerowej i tradycyjnych mediów sztuki, oraz inne interdyscyplinarne kursy, które mogą powstać w ramach Programu Jakości w Sztukach Wizualnych.  
Niezależnie od sposobu ekspresji i komunikacji, mamy do czynienia z  masowym formowaniem poglądów. Należy przyjrzeć się tej sytuacji uważnie, w jaki sposób informacja o "polskich obozach" powstała, weszła do obiegu i stała się popularna. Używajmy multimediów do tworzenia pozytywnych obrazów, wartościowych idei i uniwersalnych prawd, a zobaczymy pozytywną zmianę.

Holocaust to wierzchołek góry lodowej, gdyż przykłady wizualnego lub werbalnego nadużycia i przekłamania są w otoczeniu nagminne na wszystkich możliwych płaszczyznach percepcji. 

Ich weryfikacja wymaga znacznie bardziej wyspecjalizowanej wiedzy i obycia z tematem [aby rozpoznać celowość błędu lub niefortunność przekazu]. 
Maleją przez to szanse powszechnego zrozumienia i uzyskania wsparcia w walce z informacyjnym oraz wizualnym śmietniskiem w każdej dziedzinie życia. Skalę problemu można mnożyć przez ilość informacji w obiegu, przez aktywność globalną i reklamy bombardujące otoczenie wizualne. 








Opracowanie: KEIT, SJSW 2010 
















1 komentarz: