„Filozofia sztuki jest sercem filozofii.”
Artur Danto
Dzieje kontrowersji wokół estetyki we współczesnej sztuce i twórczości wizualnej budzą skrajne emocje zarówno wśród twórców i odbiorców.
Jednak, przede wszystkim są swoistym poligonem dla wszystkich, którzy znajdują odwagę, aby wyrażać i bronić indywidualnych opinii w ostrych dyskusjach o delikatnych kwestiach gustu, bo z tym najczęściej kojarzy się popularnie pojęcie estetyki.
Problematyka estetyki w ujęciu jakości wizualnej dalece wybiega poza schemat de gustibus. Innymi słowy, profesjonalista na pierwszy rzut oka oceni wady techniczne dzieła lub działań podejmowanych w swojej dyscyplinie (w sztukach wizualnych np. fotografia, grafika, film, performance, rękodzieło, promocja artystyczna i kultura popularna, itd.).
Jakość wizualna jest zbiorem elementów z zakresu plastycznego, technicznego, a także społecznego, składających się na wysoką ocenę kreacji wizualnej jako całości oraz poszczególnych jej płaszczyzn składowych, które tworzy m.in.: przekaz, technika wykonania, nowatorstwo prezentacji i realizacji pomysłu, czynnik zagrożenia lub inny, utrudniający szczególnie mistrzowskie wykonanie projektu. Zwieńczeniem oceny jest powiązanie wyboru formy i przekazu prezentacji, relacja między odbiorcą a tematem i jego końcowa refleksja. Niestety, coraz trudniej doszukać się choćby części tych elementów w większości aktów twórczych współczesnego otoczenia wizualnego.
Nieco inaczej sprawa przedstawia się przez pryzmat Internetu. Dokonanie właściwej ewaluacji, nie tylko estetycznej, utrudnia powszechny dostęp i prawa do publikacji materiałów. Misz masz amatorsko-profesjonalny zupełnie zatarł granice estetyczne i jakościowe publikowanych treści, niezależnie od badanej dyscypliny. W środowiskach akademickich mówi się nawet o pladze uczonych nieuków a w artystycznych o pladze utalentowanego beztalencia.
W wyniku przewagi ilościowej nad jakością, tylko ci, którzy posiadają faktyczną wiedzę zawodową lub wrodzony artystyczny smak, są w stanie wskazać na mnożące się nieprawidłowości, błędne informacje lub fałszywe wrażenie, jakie kryje się w bogactwie internetowych ksiąg.
Czerpiąc z fotografii, za przykład golgoty estetycznej może posłużyć strona
ACQUINE (Aesthetic Quality Inference Engine - Free Instant Impersonal Assessment of Photo Aesthetics) z dopiskiem #1 top site for "aesthetics rating" or "automatic photo rating" on Google
Źródło: http://acquine.alipr.com/
Jest to darmowe narzędzie automatycznej “ewaluacji” estetycznej zdjęć. Szczyci się nr 1 w wyszukiwarce Google pod hasłem "ocena estetyki" .
Na stronie głównej widzimy już na miniaturkach zabójczo banalne i amatorskie ujęcia z oceną ponad 97/100 pkt. Widocznie, w tej aplikacji punktuje się za przepalenia lub niedoświetlenie, złe kadrowanie i inne książkowe błędy. Żart? Niestety nie.
Nie byłoby problemu, gdyby strona oznaczona była np. jako rozrywkowa aplikacja dla amatorów. Logo BBC i informacja o prawach patentowych wprowadza czytelnika w błąd, wręcz narzucając domniemany prestiż strony. Odbiorca nieświadomy prawdziwych osiągnięć fotografii lub standardów jakości w sztukach wizualnych może uznać prezentowane przez Acquine treści za rzetelne lub wartościowe.
Przykład budzący jednocześnie grozę i kpinę w każdym szanującym się twórcy?
To rzeczywistość, do której nie nadążamy przywyknąć, tak dynamicznie przeobraża się ocena jej wartości.
Opracowanie: KEIT, SJSW 2011

0 komentarze:
Prześlij komentarz